eN-doors - - SERWIS PRZYRODNICZY - -

Wpis

sobota, 10 maja 2008

Urok i piękno - wielość i różnorodność...

 Oto mamy początek maja... Przyroda, strojna w świeżość barw, ukwiecona, rozśpiewana na setki sposobów, niezwykle też mobilna i niemal tą ruchliwością przytłaczająca, po raz kolejny i w tym roku zaskakuje paradoksami... Z jednej strony bowiem - co znane jest każdemu koneserowi w każdej dziedzinie owego czy „swojego" znawstwa, natura powiela rzeczywiście te same zjawiska i „wyraża się" w tym samym sposobie i w tym samym języku - co niemal od zarania swego i naszego indywidualnego istnienia. Z drugiej strony jednak - w żaden sposób na pozór, póki nie upewnimy się o tym w danym roku z autopsji, ta właściwość natury nie przeszkadza - zwłaszcza po zimowym „poście" niemal w każdej sferze z nią związanej - w równie świeżym jak wiosna sposobie odnieść się do zjawiska, jakie owa wiosna stanowi... A zatem wiosna „oczami konesera" jest i będzie bodaj zawsze splotem paradoksów o właściwości nazywanej przez filozofów „jednością przeciwieństw", zwłaszcza w sferze postrzeżeniowo - zmysłowej odbioru przyrody przez przyrodnika. Jeśli „pozwolimy" owemu koneserowi na subiektywne odniesienie do zjawiska wiosny i tego zjawiska oceny oraz oceny jej „odbioru", czyli odpowiedzi na pytanie, jak ją postrzega, tak właśnie się do tych paradoksów odniesie... Jedną z konkluzji, którą trzeba tu koniecznie zrobić jest ta mianowicie, że przyrodoznawstwo właśnie ze względu na powyższe paradoksy to ciężki kawałek chleba :)... Przyroda jest nieprzebranym bogactwem, a przyrodoznawstwo pozwala owe bogactwo w ten czy inny sposób eksploatować, a najpierw te bogactwo eksploatować właśnie niejako na własny użytek, jednak ów bezmiar ma swoje drugie dno - np. konieczność specjalizacji w swoich zainteresowaniach... Wie się co prawda wiele, ale w wąskiej dziedzinie - np. ornitologii, botanice itp. I znowu mamy tu paradoksalną sytuację - „znawstwo" oznacza ryzyko zniechęcenia, znudzenia czy kryzysu zainteresowań - i myślę, że często niestety na przykład przyrodnicy takowych kryzysów doświadczają. Jednak niemal zawsze nie są to stany długotrwałe. W sukurs „zagubionym" przychodzi paradoksalnie pozytywna składowa natury - w sensie strukturalnym (czyli jako właściwości „substancjalnej" czyli przynależnej naturze rzeczy), i przedmiotowym, jako obiektu zainteresowań danego podmiotu - czyli przyrodnika - coś, co od stuleci określa się mianem żywiołu, a później także - losowości, stochastyzmu itp. „Żywioł przeciw maszynie" - „Rage against the machine" - jak zwie się pewien „przedni" zespół rockowy - ale żywioł, który zawsze jest górą niezależnie od wszelkich czynników „ograniczających" jego ekspresję i jego odbiór - a w tym ostatnim koneserstwo niewątpliwie pomaga... A zatem w kompleksowym ujęciu relacji przyrodnik - obiekt jego zainteresowania czyli natura, jeśli nawet zdarzą się chwile zwątpienia - szybko ruguje je ze świadomości - z roku na rok coraz skuteczniej, odkrywanie w przyrodzie uroku i piękna w tym co różnorodne i wielorakie w sensie - złożone z tych samych elementów, ale układanych w każdej chwili w niepowtarzalny sposób - i stąd odkrywane co chwila na nowo i jako nowe... Jako ornitolog znam się na ptakach, znam ich cechy rozpoznawcze, sylwetki, częstość występowania w okolicy i w kraju itd. Zmienność warunków obserwacji, ich losowość, „przetasowania" i zmiany w miejscach gniazdowania - to zaledwie kilka z koincydencji stojących za tą właściwością ornitologii czy przyrodoznawstwa, iż jest to frapujące i pochłaniające bez reszty zajęcie, mimo krótkich chwil, kiedy katharsis, o które tu zawsze chodzi, spóźnia się zapędzając na manowce chwilowego zwątpienia... Tak to już czasem jest - i niech będzie sobie - póki co idziemy i iść będziemy na przód - i wiemy, że droga choć trudna, wiedzie z oddali - często w czasie (dzieciństwo) i zawiedzie daleko (też w czasie - jako sposób na całe życie, ale też w przestrzeni - dokonań czy odkrytej wartości owej drogi samej w sobie i jej znaczenia dla nas osobiście i w sensie ogólnym oraz każdym innym)... Jest jak w bajce - zaszliśmy i zajdziemy daleko! :)

orlik

...każde spotkanie z orlikiem jest nietuzinkowe - po pierwsze nie jest to ptak pospolity; po drugie - nawet jeśli są miejsca gdzie się go częściej spotyka - koicydencja różnorakich czynników tak różna za każdym razem sprawia, iż z miejsca określamy obserwację tęgo gatunku jako clou dnia czy sezonu nawet...

bialo

...taaaa! ptaki są niezwykle piękne - tu na fotce - samiec bialorzytki, który w tym roku "zaszczycił" swoją obecnością inną niż moja miejscowość i jako taki "reglamentowany" i "dojazdowy" nabrał większej wartości... :)

pokl

...natomiast pokląskwy, jak ten samiec, to ptaki z podzbioru pospoliciaków - jednak satysfakcjonującym zawsze jest na nie spojrzeć, a ekscytującym - zrobić dobre zdjęcie, jako że choć nie stronią od ludzi - mają wyraźnie żle skalibrowany dystans ucieczki i trzeba wiele zachodu, by takie foto "zdobyć"... 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
nomadic69
Czas publikacji:
sobota, 10 maja 2008 23:47

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny

Twoja wyszukiwarka
Twoja wyszukiwarka