eN-doors - - SERWIS PRZYRODNICZY - -

Wpisy otagowane „czeczotka”

  • niedziela, 05 listopada 2017
    • Dolina rzeki Zwolenki w połowie jesieni

      Wczoraj także byliśmy nad rzeką Zwolenką na obserwacjach zwierząt. Oto na samym początku dostrzegliśmy pierwszy raz tej jesieni piękne, żerujące czeczotki (foto). Spotkaliśmy także liczne strzyżyki, zimorodka i zięby oraz czyże. Liczne były sikory wielu, bo aż 5 gatunków. Dzięcioł czarny, zielony i duży to tu pospolitość! Na koniec ku W przeciągnęło 5 krzyżodziobów świerkowych. Z wielu ciekawych obserwacji najbardziej zachwyciły niepłochliwe raniuszki (foto), dzięcioł duży, samczyk, który przerwał żerowanie i udał się wprost do odległego o kilka kilometrów miasta Zwoleń (foto) czy stado saren i jeszcze obecny poprzedniej nocy na polach, stwierdzony po pozostawionych tropach, borsuk (foto). Fotogeniczne krajobrazy doliny Zwolenki (foto), Obszaru Natura 2000, okraszały "pauzy" w obserwacjach ptaków jesienią, acz jak widać po spotkanych czeczotkach – na przednówku "ptasiej" zimy...

      czeczotka ...

      czeczotki

      ...czeczotki...

      ...common redpolls...

      dzięcioł duży samiec

      ...dzięcioł duży, samczyk...

      ...great spotted woodpecker, male...

      raniuszki

      ...raniuszki...

      ...long-tailed tits...

      sarny i tropy borsuka

      ...sarny i tropy borsuka...

      ...roe deer and tracks of the badger...

      Zwolenka krajobraz 1 ...

      Zwolenka 2

      ...krajobrazy Doliny rzeki Zwolenki – Obszar Natura 2000...

      ...landscapes of the Valley of the Zwolenki river - Area Nature 2000...

      (c) endoors

      Valley of the Zwolenka river in the middle of the autumn

      Yesterday we were also on the river Zwolenka on observation of animals. Here at the very beginning we noticed this autumn for the first time beautiful, preying common redpolls (photo). We came across also numerous wrens, the kingfisher and chaffinches and siskins. Tits were numerous many, because as many as 5 kinds. A, green and big black woodpecker is here a commonness! For the end to in 5 red crossbills flew overhead. From many interesting observation the most they enraptured tame long-tailed tits (photo), great spotted woodpecker, male which stopped preying and went directly to city distant by a few kilometres to Zwoleń (photo), whether herd of roe deer and still current of previous night on fields, stated along left tracks, badger (photo). Photogenic landscapes of the Zwolenka valley (photo), of Area Nature 2000, spiced up "pauses" in observation of birds with autumn, albeit as can be seen after common redpolls come across - during the period preceding the new harvest "bird's" winters...

      (c) endoors

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      niedziela, 05 listopada 2017 19:21
  • sobota, 15 marca 2008
    • Pływ i cofka... Przedwiośnie czy wiosna?

      A zatem, mimo, że o tej porze roku niemal instynktownie i immanentnie wszystko prze ku wiośnie, są chwile, gdy aura - abiotyczny składnik świata, kładzie akcent na tym, co typowe dla przeszłości. W takiej chwili przypomina się przysłowie - „jedna jaskółka wiosny nie czyni" - jednakowoż, jaskółki najwcześniej przylatują w 3 dekadzie marca, zatem - tę jakość, jaką stanowi odmienność okresu przejściowego między zimą sensu stricte, a wiosną - również sensu stricte, już dawno dostrzeżono i nazwano - przedwiośniem... Jeśli jednak od ogólnika przejść do szczegółu i na nim się skoncentrować - wiosna już jest - wyrażona na dziesiątki niezależnych niemal od siebie sposobów istnienia różnych form życia... To wiosna w różnych odsłonach, czy - ekologicznie rzecz ujmując - niszach. Wiosna gęsi, żurawi, czajek, łabędzi, myszołowów, trznadli, sikor, szpaków, dzięciołów, kruków, wron itd. To wiosna in statu nascendi - wiosna jako żywioł i ruch - wiosna - że tak się wyrażę - ludów - gdzie owym „ludem" - jest współistniejąca z nami i przez to „nasza" - „brać" - wszelkich form życia... To wiosna, jeśli się bliżej przyjrzeć, która już jest, choć przy pobieżnym oglądzie rzeczywistości jakby się dopiero dokonuje, a przecież klangorem żurawi czy kwileniem czajek lub myszołowów i jastrzębi intonuje już swoje preludium czy intro... Popatrzmy na mknący na niebie klucz gęsi czy żurawi, lub parę żurawi nawołującą na skraju mokradła - te ptaki są tu - bo mogą być, i już pozostaną do późnej jesieni - teraz jednak obwieszczają wszem i wobec fakt powrotu do domowych „pieleszy" - i to jest wiosna właśnie!

      zimone1

      ...krajobraz o tej porze roku jest czasem jak z kalejdoskopu i z dnia na dzień oscyluje między skrajnościami - jednakowoż obrany przez Przyrodę kierunek jest oczywisty, wyczuwa się także przemożność i "nieubłaganość" tego ruchu czy "pływu" - pływu, jako że w równie "nieubłaganej" perspektywie, odległej o całą "przestrzeń" wiosny, lata i jesieni, majaczy widmo kolejnej, choć odchodzącej teraz właśnie zimy...

      czeczotsta23

      ...jednak nawet w chwilach niepogody, i spoglądając nawet na ptaki - gości zimowych w naszym kraju (jak to jest w przypadku czeczotek - na fotografii powyżej), wiemy, że - zacytuję tu znanego kosmologa - "strzałka czasu" w najogólniejszym ujęciu ma zwrot jednokierunkowy, czyli to, na co się zanosi - nastąpi niechybnie! ...

      czajwysp1

      ...a tak na serio, to wiele z powyższych słów to czcza gadanina - ta czajka, skoro jest tu już na swoich włościach...

      zurle2

      ...podobnie - żurawie...

      łabędziepair

      ...łabędzie...

      wropik

      ...wrony siwe...

      srokoszdr

      ...i srokosze...

      trznazbl

      ...czy trznadle...

      siwuczaone

      ...i czaple siwe...

      ...jest oczywistym i jasnym jak coraz częstrze słońce, że ptaki te swoją obecnością - jako składowych otaczjącego świata, nie tyle zwiastują, co już obwieszczają nadejście wiosny...

      bortro1

      ...trop borsuka...

      zbozsta1

      ...klucz gęsi zbożowych...

      zursta22

      ...żurawie...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      sobota, 15 marca 2008 02:14
  • czwartek, 07 lutego 2008
    • Habituacja...

       

      Odkąd konsekwentnie na przyrodnicze wycieczki wybieram się regularnie w te same okolice i w tym samym stroju – obserwuję oczywistą i pozytywną oraz systematyczną i rosnącą habituację w zachowaniach bardziej „rozgarniętych” form życia, choć z małymi wyjątkami. Mam w tym ostatnim przypadku na myśli jednak – tak ja dotąd była owa habituacja najbardziej zaawansowana, tak teraz jest najmniejsza, by nie powiedzieć – już jej nie ma –  przykrą zależność między ufnością i nieufnością lisów, a częstotliwością urządzanych tu polowań. Przez lata w terenie napotykałem często i z bliska ten gatunek. Tymczasem odkąd w okolicy kręci się pewien myśliwy i na swój sposób troszczy się o tutejszy zwierzostan, po lisach pozostały jedynie liczne tropy świadczące o ich licznej obecności – w ciągu dnia jednak nie mam już okazji ich poobserwować. No chyba, że za kilka lat uznam za satysfakcjonujące spotkania – już teraz tylko właśnie w takiej formie możliwe – z uciekającymi w panice lisami za normę, a napotkanemu w literaturze stwierdzeniu, określającemu lisa, jako zwierzęcia płochliwego, przytaknę, zapomniawszy o latach, kiedy mogłem na ten gatunek patrzeć do woli, z bliskiej odległości i bez ograniczeń… Jak to możliwe, żeby tak sobie iść przez łąkę czy las, („nurzając się w monumentalnej ciszy i spokoju” – to dodaję od siebie), i nagle – nie widząc w tym żadnych dylematów, wyciągnąć pukawkę i strzelić… Nie ważne, czy po to by trafić czy nie – po prostu walnąć z pukawki i potem iść dalej – znowu walnąć i tak dalej… Taki proceder nie pasuje do obiektywnego odbioru przyrody w swojej, nawet ilościowej, odsłonie, jako że każdy wystrzał przepłasza wszystko w okolicy, i jak się przekonałem – czasem na wiele dni, a co dopiero w momencie gdy jest się na „łonie natury”. Naprawdę nie wiem, jak potem ci barbarzyńcy mogą nazywać swój program w TV „Ostoją”, gdy właśnie każde polowanie zorganizowane w jakimkolwiek miejscu jest totalnym szokiem dla przyrody, a myśliwy o tyle może się, kontynuując polowanie, przekonać o walorach danego miejsca, o ile jakiś trik czyli metoda łowiecka pozwoli mu, mimo oczywistej niechęci do pokazania się ze strony zwierzęcia na otwartej czy innej przestrzeni, wpędzić owe zwierze pod lufę… Jeśli dodamy do tego, że zwierzyna łowna to zaledwie nikła część zwierzostanu (chronionego!) obecnego w danym miejscu, to stanie się zaraz jasne ile obłudy i polityki jest w owym programie TV, i ile prawdy jest, a właściwie ile sprzeczności, niedorzeczności i tupetu, w lansowanym w „Ostoi” patetycznym wizerunku myśliwego – jako „prawdziwego miłośnika przyrody” (w odróżnieniu od tzw. „ekologów”)… Tymczasem z pietyzmem i patetyzmem jeśli w ogóle - z uwagi na choćby niechlubne relacje ludzkości względem środowiska, które wciąż pokutują, a których krwiożerczą odsłonę, przynajmniej w Europie, stanowi łowiectwo - należy mówić tylko o przyrodzie, jako że na tle w większości zdewastowanych ekosystemów, ostoje, jako niezmiernie rzadkie zjawisko, od razu plasują się wysoko w ocenie ich wartości – od jakościowych,  poprzez ilościowe, po estetyczne…

       

      Brr…

       

      Wrócę jednak do wątku bardziej bliższego tematyce tej stronki… Gdy od dłuższego czasu nic nie zakłóca harmonii w przyrodzie i właściwej symetrii na styku: człowiek – natura, przyjazne nastawienie do tej ostatniej owocuje i procentuje większą licznością bliskich spotkań. Najwyraźniejsze są tu one ostatnio w odniesieniu do niektórych ptaków – czy dokładnie – osobników kilku gatunków: myszołowa, srokosza i kruka. Czeczotki to już inna sprawa – mimo, że i one „mają swój rozum” – i pewnie miały by tysiące powodów do „eksodusu” przy byle okazji, gdyby tu spędzały cały rok – są najbardziej urocze, a to dlatego, że ich niezwykłe piękno jest na wyciągnięcie ręki i przez to – przynosi najwięcej radości przy  każdym ich spotkaniu. Są też dowodem, jak i w ogóle zjawisko habituacji, że mimo zapewne tysiącleci, by nie napisać „eonów”, człowieczego „żezimieszczenia” w przyrodzie – drzwi ku poprawie wzajemnych relacji miedzy człowiekiem, a przyrodą są wciąż otwarte, a właściwie – nigdy, choć jedynie „po tamtej” stronie, choć oczywiście w granicach rozsądku, zamknięte nie były…  Na szczęście, jak się zdaje, to wystarcza, w każdym razie napawa wielką nadzieją…

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      myszozwy1207

       

       

       

       

       

       

       

      Zwykło się mówić, że nie wolno zaśmiecać przyrody - dodajmy, także hałasem! Ten myszołów bez wątpienia rozpoznaje i odróżnia mądrych bywalców "knieji", od tej mądrości uzurpatorów, czyli myśliwych i tylko przed tymi drugimi pośpiesznie ucieka...

       

       

       

       

       

       

       

      srokozs1207

       

       

       

       

       

      ...podobnie radzi sobie ten srokosz...

       

       

       

       

       

       

       

      krurk34

       

       

       

       

       

       

       

      ...i kruk...

       

       

       

       

       

       

       

      zeczot123

       

       

       

       

       

      ...czeczotki natomiast, jako prawdopodobnie obojętne z punktu widzenia włodarzy łowiska, są zawsze i równo i pełne uroku, i ufne, wzbudzając konsekwentnie tkliwe i radosne skojarzenia... :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 lutego 2008 04:58

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny