eN-doors - - SERWIS PRZYRODNICZY - -

Wpisy otagowane „lis”

  • czwartek, 29 maja 2014
    • Podlaskie reminiscencje

      Ostatnio rzadziej bywam na Podlasiu, kilka razy do roku. Pamiętam jednak z czasów kiedy tam mieszkałem okres sianokosów, który się właśnie tam zbliża, kiedy z łatwością można było obserwować orliki krzykliwe, błotniaki łąkowe i stawowe, myszołowy, czaple siwe, bociany białe i wiele innych form, np. lisy… Poniżej wstawiam archiwalne fotki z Biebrzy, dokumentujące ten jeden z ciekawszych okresów na terenie Bagna Kuwasy. Świadczą one mimo, że dotyczą terenów zmeliorowanych, o dobrze zachowanej tamtejszej awifaunie – aż miło powspominać!

      blotniaki lakowe samiec

      …błotniaki stawowe i łąkowe są częstymi gośćmi nad koszonymi łąkami – na zdjęciach dorosła samica (powyżej) i samiec (poniżej) błotniaka łąkowego…

      …marsh harriers and Montagu’s harriers are regular guests above mown meadows - in photographs a old female (above) and male (below) of Montagu's harrier...

      orlik krzykliwy w locie

      …jeszcze częściej zaglądają tam wówczas orliki krzykliwe…

      … then lesser spotted eagles still more often look there…

      myszolowy w locie

      …myszołowy…

      …common buzzards…

      bociany sianokosy

      …bociany białe…

      …white stores…

      lis z ofiara

      …i lisy oraz inne zwierzaki…

      …and foxes and others…

      (c) endoors

      Podlasie reminiscenses

      Recently I more rarely go on Podlasie Area, a few times a year. However I remember from times when there I lived period of haying which there will just be brought closer, when with ease it was possible to observe lesser spotted eagles, Montagu’s and marsh harriers, common buzzards, grey herons, white storks and a lot of other forms, e.g. foxes. Below I am putting archival photos from Biebrza, Kuwasy Wetlands documenting this one of more interesting periods in the Bog. They prove even though concern improved reclamation areas, about the well kept and rich local bird life - at full blast to reminisce!

      (c) endoors

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 maja 2014 13:18
  • piątek, 04 grudnia 2009
    • Lis: potęga zmysłów, sarny: stałe powątpiewanie, i pantofelki na dokładkę

      Chciałbym w tym wpisie porównać behawior „anty – antropopresyjny” (czyli specyfikę reakcji na pobliską obecność człowieka), dwu ssaków zajmujących z goła przeciwstawne nisze ekologiczne – lisa – ssaka drapieżnego i sarny – ściśle roślinożernego.  W jakim celu? Dopiero w kontekście szczegółów owej reakcji na obecność człowieka widać, jak – nazwijmy to – uposażenie filogenetyczne gatunków, czyli ich przeszłość ewolucyjna, przekłada się na tak wysublimowane zjawisko, jakim jest reakcja na potencjalne zagrożenie…

      Otóż w przypadku 1-go z wymienionych gatunków mamy do czynienia, w momencie szczególnie częstych spotkań „twarzą w twarz” z człowiekiem w okresie zimowym (patrz foto), z reakcją opartą o niezwykle precyzyjną ocenę skali zagrożenia – i odpowiednią na nią reakcją w oparciu o fantastycznie precyzyjne i sprawne wszelkie „ssacze” zmysły – słuch, wzrok i węch, co jest zrozumiałe w przypadku gatunku ssaka drapieżnego, któremu zwykle owe finezyjne jak wspomniałem zmysły „potrzebne” są do łowów głównie na małe gryzonie. Z innych cech jego niszy ekologicznej ujętej troficznie uwzględnić należy istotny fakt zupełnej „stochastyczności” czyli i losowości i przypadkowości inaczej mówiąc w owym trybie zdobywania pokarmu, który nie jest łatwy, a jest na pewno czasochłonny. I dlatego lis nie reaguje zawsze paniczną ucieczką z żerowiska, o ile naprawdę nie jest to konieczne. Dalej – w dniach pogorszenia pogody ów dystans ucieczki jeszcze się zmniejsza zgodnie z zasadą ergonomiczności i oszczędności ograniczonych przecież zasobów energetycznych, którymi zwierzak dysponuje, a które jest zdolny jedynie niemal zawsze uzupełniać tylko na bieżąco, od 1 po kolejne skuteczne polowanie (co można uchwycić podczas nawet krótkiej, i często z bliskiej odległości, obserwacji i to wówczas, o czym tu piszę, gdy zwierzak na to „pozwoli”, czyli uzna, że ucieczka w danej chwili mu się „nie opłaca” – pisząc w przenośni, ale czy tylko??..., a że było się przezeń uprzednio zauważonym można być wręcz pewnym…). Pomijając jedynie te chwile i okresy w siedlisku, kiedy np. w wyniku tzw. gradacji ofiar jest ich więcej i drapieżnik może, a z całą pewnością to robi, i także ten behawior można obserwować czasem z bliskiej odległości :), magazynować bogatsze zasoby pokarmy w spiżarniach (czyli np. upolowane, liczniej występujące na łąkach myszy np. zakopywać w ziemi). 

      Sarny natomiast - choć zapewne szczególnie w tutejszym biotopie, czyli środowisku zmeliorowanej łąki na obrzeżach wioski Biebrza, podlegając w małym stopniu – jak to się fachowo mówi wśród „ssakologów” i ekologów – naturalnemu „drapieżnictwu” i tylko czasem ze strony psów a czasem wilków – a częściej, choć nie wszędzie – ze strony myśliwych – reagują inaczej. Zwierzaki napotykając człowieka i z natury więcej niż inne nie-roślinożerne formy życia (takie jak np. lis właśnie), musząc spędzać czasu na żerowaniu na mało treściwym pokarmie roślinnym zachowują się podobnie do lisów, choć z innych powodów. Otóż ich reakcja często sugeruje dezorientację sytuacją, zwierzaki można częściej podejść jeszcze bliżej niż tylko czasem lisy, a dominującym sposobem czy zmysłem, którym się powodują w decyzjach o ewentualnej i rzadkiej ucieczce jest, by nie napisać, iż niemal wyłącznie jest, zmysł węchu. Ostatecznie widać w tym zjawisku i niedoskonałość behawioru, przynajmniej „anty-antropopresyjnego”, i ogólnie – antydrapieżniczego tego gatunku. Jak wspomniałem, można mieć wrażenie obserwując tutejsze sarny, że w tych sprawach ich zachowanie charakteryzuje „nieustające” powątpiewanie…

      Skąd to się to wzięło, że spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, bez innego, niż częściowo teoretyczne, ujęcia, częściowo tylko opierając ową odpowiedź o moje doświadczenia obserwacyjne, np. dokonane w Puszczy Białowieskiej przed laty?

      Głównie z faktu habituacji – czyli „przywykania” do braku zagrożeń na tutejszym terenie oraz – co będzie wyjaśnieniem bardziej „uteoretyzowanym” – na kanwie ekologii ewolucyjnej – właśnie braku – nazwijmy to - takich nacisków selekcyjnych ze strony środowiska, by dobór naturalny wyselekcjonował bardziej „egzaltowaną” reakcję na wszelkie szmery, ruchy i inne „sugestie” potencjalnego zagrożenia, u tego przecież pierwotnie i obecnie niemal ściśle leśnego gatunku… W lesie bardziej węch niż słuch „podpowiada” i „weryfikuje” bodźce otoczenia w kontekście zagrożeń – więc inny obecny w sztucznym środowisku gatunek, czyli lis, i o czym tu piszę, reaguje bardziej „świadomie” i „logicznie”, jako że będąc drapieżnikiem „rozwijał się” ewolucyjnie w stronę świadomego  „degustatora” i „eksploratora”  bodźców bardziej niż sarna…

       Jakie stąd wnioski – a spójrzmy na probówkę wypełnioną prymitywnymi pantofelkami z melioracyjnych rowów na łąkach pod Biebrzą? Każda forma życia tu i teraz obezna w biosferze po pierwsze ma swoją ewolucyjną przeszłość i „opowieść”, a skoro jest tu i teraz – co piszę w kontekście czynników biologicznych – reprezentuje niemal finezję i wprost finezję przystosowań do tychże warunków.  Jako człowiek, będący  w pełni świadomym bytem „tej Ziemi” dodam może jeszcze, że o ile – a zawsze tak jest – nie zniekształcone przez ludzi warunki ekologiczne „dopuszczają” istnienie i sarny, i lisa i pantofelka – i póki tak jest, a od teraz nawet gdyby tak nie było, dopuśćmy owe istnienie i my, ludzie – a gdyby coś mu zagrażało – walczmy z owym zagrożeniem – jako że to nie tylko, lecz aż – niezwykłe i niepowtarzalne struktury biologiczne stworzone przez Matkę Naturę, niepowtarzalne i jako takie godne czy wręcz implikujące odpowiedzialną troskę z naszej strony…

      lis z bliska11

      ...takie spotkania "bliskiego stopnia" nie należą w przypadku ludzi i lisów do rzadkości - patrz też np. opowiadanie "Dudek i lis" w blogu "enstories" - zakładka tego blogu...

      3 sarny z bliska foto 11

      ...sarny podejść można jeszcze bliżej, choć inne czynniki związane głównie z behawiorem obu gatunków, na tę okoliczność wpływają - patrz tekst wpisu...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      piątek, 04 grudnia 2009 14:22
  • czwartek, 27 sierpnia 2009
    • Śmierć na drogach - dopowiedzenie...

      ...Ponieważ w tym roku nieco uważniej starałem się przyjrzeć przypakom zwierzęcych dramatów na komunikacyjnych traktach, a ostatnio też wzbogaciłem się o nowe materiały i przemyślenia, postanowiłem na chwilę wrócić do tego wątku... Z jednej strony - by podzielić się owymi konkluzjami z odbiorcami serwisu; z drugiej - trochę ku przestrodze, pośrednio, tym wszystkim, którzy skłonni by byli winić za powszechność zjawiska kolizji zwierząt z pojazdami właśnie owe zwierzęta, czy przyrodę ogólnie, wskazując na jej rażącą niedoskonałość...

      ...W przypadku nawet mięczaków oraz owadów, czy płazów i gadów zatrważająca częstość utraty życia przez te zwierzęta w wyniku ruchu kołowego nie powinna wzbudzać pogardy do tych form życia, jako że w takiej ich ocenie nie uwzględnia się najistotniejszego aspektu ich faktycznego świetnego przystosowania do warunków środowiska, skoro w tak nieprzebranych liczebnościach występują w swoich optimach biotopowych, czyli niszach!! Dość powiedzieć w tym miejscu na zakończenie tego wątku, że nawet sami ludzie nie radzą sobie z urządzeniem tak "wyabstrahowanym z natury", jakim jest samochód, i w naszym kraju statystyka wypadków z udziałem ludzi jest usytuowana na 3-cim miejscu ze wszystkich przypaków śmiertelności w populacji w skali roku!!! (wg danych TVP). A zatem dobrą radą będzie zalecenie powściągliwości w podszytych emocjami ocenach innych form życia jakąkolwiek redukcjonistyczną miarą, jako np. bytów nazbyt prostych i "sztywnych", by można było je obdarzać szacunkiem...

      ...Przypomnijmy na koniec tego wpisu, iż z pozoru "jakiś tam", jak ktoś ostatnio powiedział w mojej obecności - ślimak czy zaskroniec, jako właśnie żywy - podkreślam - żywy - organizm ma tą niewymierną i bezwzględną, jednoznaczną i niezaprzeczalną przewagę nad wszelkim bytem sztucznym stworzonym przez człowieka, iż jest takiego rodzaju "wynalazkiem", że zarazem i prototypem i egzemplarzem seryjnym - niepowtarzalny w każdym przypadku i stąd aż tak becenny, że "klasy zero"... I jako taki zobowiązuje sam przez się do opieki i ochrony...

      krkslis1

      ...a właśnie - taki obrazek zastałem na ulicy przed moim domem ubiegłego lata... - lisy, mimo, że słusznie są symbolem sprytu i inteligencji, często stają się ofiarami wypadków - wniosek jest zatem jeden jedyny - ludzie posługują się chyba zbyt niebezpiecznym narzędziem - na pewno w każdym razie nie jest winna - zwłaszcza sobie sama - przyroda...

      myszzajczek1

      ...z innych "wyżej" uorganizowanych form życia częste są przypadki śmierci na szosach gryzoni: np. myszy czy zajęcy - w tym ostatnim przypadku ciekawym zagadnieniem ekologicznym jest przypuszczalny związek spadku liczebności szaraków wraz ze wzrostem osiągów technologicznych i ilości samochodów - bez wątpienia związek ten jest b. istotny i zapewne ważniejszy niż domniemany wpływ wzrostu populacji ptaków drapieżnych - czyli wg łowieckiego skrótu myślowego - tzw. "jastrzębi"...

      plgad1kr

      ...gady i płazy - dwa odmienne typy ekoklimatologiczne - ten sam znak równości - ruchliwa szosa...

      owady41

      ...owady...

      mieczakrsk41

      ...i mięczaki - istny pogrom...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 sierpnia 2009 23:27

Kalendarz

Grudzień 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny