eN-doors - - SERWIS PRZYRODNICZY - -

Wpisy otagowane „kot”

  • wtorek, 15 stycznia 2019
    • Wynik dzisiejszego tropienia po śniegu

      Dziś popołudniu „rozejrzałem się” „po tropach” na śniegu różnych zwierząt na przedpolu Doliny rzeki Zwolenki (Natura 2000) i w mieście Zwoleń. Miałem zaledwie godzinę do zmroku, ale i tak zebrałem pasjonujący materiał... Oto okazało się, że na cmentarzu ponownie zagościły kamionka (kuna domowa) (foto), tu też wykryłem tropy nornic rudych i myszy domowych oraz bażantów (foto). Przebywały także kot i pies (foto). Jednak co niezmiernie ciekawe, gawrony i kawki pozostawiły liczne tropy i ślady żerowania w bardzo przemyślnym miejscu. Okazało się, że ich żerowiska jako zlokalizowane w S (południowej) części i u podstawy muru dzielącego cmentarze, umożliwiały ptakom zdobycie pokarmu dzięki faktowi nagrzewania się tej budowli w słońcu! (foto) Wracając natknąłem się także na żerowiska kosa (foto). Tym razem lokalizacja tych śladów to kompromis między bezpieczeństwem (pod żywopłotem), a miejscem istotnie lokalnie – jako osłoniętym od wiatru – ciepłym – za blokiem, pośród także innej zabudowy...

      ...

      trropy kamionki

      ...tropy kuny domowej...

      ...tracks of the stone marten...

      nornica ruda mysz d

      ...tropy nornicy rudej i myszy domowej...

      ...tracks of the red vole and the house mouse...

      trop bazant

      ...tropy bażanta...

      ...tracks of the pheasant...

      tropy kota

      ...tropy kota...

      ...tracks of the cat...

      tropy psa 

      ...tropy psa...

      ...tracks of the dog...

      zerowisko gawrony

      ...żerowisko i tropy gawronów – u podnóża części południowej muru...

      ...the feeding ground and tracks of rooks - at the foot of the noon part of the wall...

      trop kawki

      ...tropy kawki...

      ...tracks of the jackdaw...

      zerowisko tropy kosa

      ...żerowiska i tropy kosa...

      ...feeding grounds and tracks of the blackbird...

      ...

       krajobraz Doliny

      ...

      (c) endoors

      

      Result of today's tracking on the snow

      Today for afternoon "I looked around" "along tracks" on the snow of different animals on outskirts of the Valley of the Zwolenka river (Nature 2000) and in the town Zwoleń. I had an hour scarcely to the dusk, but still I gathered fascinating material... Here as it turned out on the graveyard again they appeared stone marten (photo), here I also detected tracks of voles of gingers and house mice and pheasants (photo). Also a cat and a dog stayed (photo). However as exquisitely it is interesting, numerous tracks and tracks of preying on the very clever place left rooks and jackdawes. It turned out, that their feeding grounds as located in the South (of southern) part and at the base of the wall dividing graveyards, enabled birds to get food thanks to the fact of heating up of this building in the sun! (photo) Coming back I came across also feeding grounds of the blackbird (photo). This time a location of these tracks is a compromise between the safety (under the hedge), and with place indeed locally - as shielded from the wind - warm - behind the block, amongst also other buildings...

      (c) endoors

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 stycznia 2019 21:58
  • wtorek, 18 listopada 2014
    • Dramatyczna przygoda młodej kawki

      Dziś rano wychodziłem właśnie z domu, gdy usłyszałem wrzask alarmu stada kawek. Od razu dostrzegłem, co się wydarzyło. Oto kot pochwycił jedną z młodych kawek za skrzydło i wlókł w bliżej nie określonym kierunku (foto). Następnie porzucał, i ponownie chwytał, a powtórzyło się to około 10 razy! Był ów drapieżca tak syty, że właśnie tak postępował, wystraszywszy nie tylko ową młodą kawkę, ale całe stado bardziej doświadczonych i starszych ptaków (foto). Młoda, zaatakowana kawka była w takim szoku i tak wystraszona, że dopiero gdy podszedłem blisko uciekła poturbowana w zarośla. Tam zrobiłem jej kolejne zdjęcia (foto)…

      polowanie kot kawka1

      …wielokrotnie ponawiane polowanie kota na młodą kawkę…

      …repeatedly repeated hunt of the cat of the young jackdaw…

      stado np kawek1277

      …równie wystraszone i nękające drapieżcę stado innych kawek…

      …herd equally scared and harassing the assailant of other jackdaws…

      kawka po ataku 113

      …poturbowana młoda kawka już bezpieczna, na gałęzi…

      …battered young jackdaw already safe, on the branch…

      (c) endoors

      Dramatic adventure of the young jackdaw

      This morning I just went out, when I heard the scream of the alarm of the herd of jackdaws. At once I noticed what happened. Here the cat seized one of young jackdaw by the wing and dragged in more close not set direction (photo). Next he threw, and again he caught, and these about 10 times repeated itself! There was that such assailant satiated that this way he just acted, having scared not only that young jackdaw, but also the entire flock of more experienced and older birds (photo). The young, attacked jackdaw in such a shock and this way was scared, that only when I came close escaped battered into thickets. There I took next photos of her (photo)…

      (c) endoors

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 listopada 2014 14:33
  • środa, 19 sierpnia 2009
    • …”płatny morderca” – głos w dyskusji…

      …W literaturze przyrodniczej spotyka się czasem „doniesienia zoologiczne” w kontekscie strat w wynikach lęgów czyli reprodukcji, np. ptaków, i są to dane, jako „zaklęte” w pozbawioną ze zrozumiałych względów czynnika emocjonalnego „miarę” liczbową czy staystyczną, zupełnie z pozoru zwyczajne i niemal w pełni akceptowalne czy zrozumiałe same przez się… I ja też, do ostatniego sezonu lęgów ptaków tak owe dane traktowałem…  Tymczasem, gdy 2009 roku wiosną po raz pierwszy zagnieździły się u nas (bezpośrednio przy naszym  wejściu do mieszkania!), muchołówki szare nawet nie przeczuwaliśmy, jak dalej losy obserwowanych przez nas dzień w dzień tych sympatycznych i pożytecznych ptaków się potoczą i jak bardzo wpłyną na nasze postrzeganie – co ciekawe także natury intelektualanej - danych wspomnianych powyżej …

      …Pierwszy lęg „poszedł” ptakom niemal „jak po maśle” – muchołówki odchowały 5-tkę dorodnych i symaptycznych maluchów, które w blyskawicznym tępie i raczej wpełni skutecznie parły ku samodzielności – wspierane przez ptaki dorosłe – głównie dzięki trosce o proporcjonalne do ich zapotrzebowania dokarmianie oraz dzięki nauce rozpoznawania niebezpieczeństw, zagrażających maluchom w raczej przyjaznym świecie – jak się nam wówczas wydawało…

      …Pierwszym jednak dramatycznym „ugięciem” tej dotychczas pozytywnej tendencji w życiu ptaków, która zdawała się utrzymywać kierunek wzwyż zawsze, był wprost przerażający fakt schwytania i pożarcia jednej z usamodzielniających się młodych móchołówek przez kota sąsiadów – jak się potem okazało nie było to jeszcze nic więcej niż wbrew pozorom pierwszy niemal „gest” fatum wkraczającego bezwzględnie w historię życia tej ptasiej rodziny… W każdym razie uświadomiliśmy sobie – choć nie wystarczająco dobitnie, jak się później okazało, jak kruche jest życie istot tak ulotnych i filigranowych we wszystkim, co sobą reprezentują, czyli małych ptaków pośród spiętrzonych niemal asymetrycznie ku monumentalnym rozmiarom zagrożeń obecnych wokół nich dookoła… Trud dorosłych osobników i ogólnie – jednoznaczna przecież wartość tego, co choć nigdy nie przedstawi, a nawet nie będzie poszukiwać usprawiedliwienia dla swego istnienia – lecz dysponujące potęgą samego faktu, że właśnie istnieje, takie jakie jest – nie wiadomo dlaczego i w jakim celu – choć substancjalnie i aksjologicznie, jak mówią filozofowie-metafizycy - niepowtarzalne i "jedyne" - a myślę tu właśnie o muchołówce, jako przykładzie obdarzonego "iskrą życia" bytu przyrodniczego, jednego z eonów podobnych, niepowtarzalnych i "jedynych" co do swej natury i oryginalności bytów - to wszystko zostało zniweczone prozaicznym ciosem innej istoty, sztucznie obecnej w środowisku i tym bardziej wprost zjadliwej, im mniej poddawanej kontroli, ale też o zgrozo tym mniej kontrolowanej (zwróćmy uwagę na prozaiczność wskazanej tu okoliczności!) – jeśli np. nienakarmionej (sic!) na czas – czyli wychudłego i przez to – jak to wiadomo od dawna w pewnych, jak widać z gruntu amoralnych kręgach – „łownego” kota niedbałych o jego losy - czy bardziej – zajęcia, właścicieli…

      …Mimo, że dorosłe muchołówki mogły owe zajście z kotem potraktować jako „finito” na przyszłość w tym miejscu – ku naszemu zaskoczeniu samiczka, jeszcze w trakcie dość intensywnej opieki nad poprzednimi piskletami założyła z samcem – który sam teraz nimi się zajmował – kolejny lęg… I gdy wykluło się ostatnie – tym razem 1 z 4-rech – piskląt – nastąpiło tak niewiarygodnie okrutne wydarzenie – sedno i geneza tego wpisu w blogu – że myślę, że już nigdy w ten sam sposób nie spojrzę na bezduszne dane naukowe i rejestry informujące o utracie lęgu przez ptaki w wyniku drapieżnictwa kota domowego... – TAK właśnie!!! Samiczkę muchołówki pochwycił i zabił ten sam kot, a pisklęta, z których jedno przeżyło zaledwie około dobę, padły z głodu, jako że samczyk nie potrafił im zapewnić m.in. należytej opieki – czyli zastąpić samicy…

      …Jeśli jest susza – roślinność wysycha; gdy zacznie padać – znów łąki ożywiają się i zielenią: podobnie jest z dzikim drapieżcą, zawsze „usprawiedliwionym” co do istoty jego nazwijmy to - misji, choćby przez przynależność do „kompatybilnej” struktury ekosystemu …  Te same czynniki wpływając na populację dzikich drapieżników i ich ofiar wyrównują ich wzajemne szanse w niewątpliwym i poniekąd słusznym pędzie ku przetrwaniu i życiu…

      Ludzki nieprzemyślany jak zawsze kaprys, a często cynizm i egoizm oparte o prostacki światopogląd są genezą opisanego tu dramatu chronionych – przecież słusznie – rodzimych ptaków… a także braku humanizmu i rozsądku oraz bezmyślnego, niepotrzebnego a jednocześnie bezgranicznego okrucieństwa…  Zaniedbany, choć dokarmiany czasem kot, zasobny w rezerwy energetyczne zbędny intruz w rachitycznym świecie spontanicznej dzikiej przyrody „zajetej” co dziennym borykaniem się i znojem…

      horror

      jedna śmierć pomnożona przez cztery

       

      mszarsca1

      ...a oto, powyżej, "nasza" i na pewno zaprzyjaźniona z nami samiczka muchołówki szarej - "wtedy jeszcze żyła..."...

      mszardea1

      ...to zdjęcie zostawię bez komentarza...

       

      kodobye1

      a oto "płatny morderca", "wynajęty" przez tupet i arogancję oraz impertynencję ludzi wobec świata istot żywych - przyczyna setek okrutnych dramatów dzikich zwierząt

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      nomadic69
      Czas publikacji:
      środa, 19 sierpnia 2009 23:57

Kalendarz

Luty 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      

Wyszukiwarka

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny